To be prepared – być przygotowanym

„Świat się wokół nas wciąż mniejszy staje. Kontynenty na odległość dłoni są…” – tak kilka lat temu śpiewał Krzysztof Cugowski. Dziś te słowa brzmią jeszcze dosadniej i są bardziej aktualne. W mgnieniu oka docierają do nas zarówno informacje o kataklizmach i konfliktach zbrojnych, jak również nowinki i ciekawostki. Oddziałują także różnego rodzaju mody i trendy. Jedną z nich jest moda na bycie przygotowanym. Ludzi podążających za tą modą nazywa się preppersami. Ruch przyszedł do Polski ze Stanów Zjednoczonych. Doczekał się u nas kilku produkcji telewizyjnych, gry komputerowej, kilku organizacji oraz corocznych ogólnopolskich spotkań. Można bardzo różnie podchodzić do całego ruchu preppersów. Żywię jednak głębokie przekonanie, że wiele dziedzin którymi się zajmują, jest godnych uwagi.

Z preppersami zetknąłem się tak naprawdę dzięki mojej babci, która przeżyła wojnę i powstanie warszawskie. Odkąd tylko pamiętam, była przygotowana. W piwnicy trzymała przetwory, baniak z wodą, w domu zapas jedzenia, świec i ukryte w niewiadomych miejscach pieniądze i wartościowe przedmioty. Przez większość życia ćwiczyła gimnastykę i pozostała sprawna właściwie do ostatnich dni. Dla mnie jej przykład to esencja tego, co dziś jest modą, trendem, hobby czy drogą życiową. Babcia miała prawdziwe doświadczenia sytuacji, którą preppersi określają dziś SHTF – Shit Hit The Fan ‘kiedy g…o wpadnie w wiatrak’, czy inaczej TEOTWAWKI – The End Of The World As We Know It ‘koniec świata, jaki znamy’.

Moja babcia miała tę przewagę, że doświadczyła, czym jest realne zagrożenie, a więc brak jedzenia, wody, dachu nad głową i odejście bliskich. Dziś wielu podążających drogą przygotowanych nie ma takich doświadczeń – na szczęście, bo nie mają obciążeń z nimi związanych. Stąd może wynikać fakt, że osoby takie często przygotowują się na sytuacje wydumane, wręcz wyssane z palca. Atak zombie? Większość z nas się w tym momencie zaśmieje. Śmiejesz się? W Stanach Zjednoczonych są firmy specjalizujące się w sprzedaży broni i amunicji specjalnie przeciwko zombie. Weźmy jednak pod uwagę wojnę na Ukrainie, czy Europę zalewaną falą emigrantów. Tu śmiejemy się mniej, choć nadal odsuwamy od siebie czarne myśli. Powodzie, wichury – klęski żywiołowe, to już coś, co może spotkać właściwie każdego z nas. Czy tytułowy blackout (wielkopowierzchniowe wyłączenie prądu) opisywany przez Marca Elsberga to coś niemożliwego?

Przewidujący preppersi ćwiczą przeróżne umiejętności. Po pierwsze te związane z przetrwaniem na łonie natury w sytuacjach kryzysowych – pozyskiwanie wody i jedzenia czy nawigacja w terenie. Poznają budowę maszyn. Uczą się działać w stresie i przy uszczuplonych zasobach. Tworzą społeczności, w których dzielą się swoją wiedzą, doświadczeniem, umiejętnościami, razem trenują. I wreszcie ćwiczą posługiwanie się bronią, rozumianą w szerokim tego słowa znaczeniu. Zwykły kawałek drewna znaleziony w lesie, czy fragment starej rury umiejętnie użyty może być użyteczny. Proca – znana od starożytności, bolas, łuk. Broń palna – czarnoprochowa i współczesna. Preppersów interesuje przede wszystkim wiedza praktyczna i umiejętności. Liczne gadżety wchodzące w skład ich EDC – ekwipunku dźwiganego codziennie – mają sens o tyle, o ile ich użytkownik wie, jak ich użyć.

Dla mnie preppersi są inspiracją do tego, by każde z moich hobby traktować poważnie i szukać w nim zastosowania praktycznego. Staram się inspirować ludźmi, którzy naprawdę coś przeżyli, którzy mówią na podstawie własnych doświadczeń. Mody przemijają. Zdrowy rozsądek i konkretne umiejętności będą w cenie zawsze. Coś, co dziś jest tylko zajęciem wykonywanym z pasją, w sytuacji próby może okazać się ratujące zdrowie, a nawet życie.

Dodaj komentarz