SIG SAUER P 320

W świecie plastikowych bezkurkowców od dawna nie wydarzyło się nic przełomowego. SFP HK zrobił nieco zamieszania, ale z pewnością nie stał się game changerem rynku. No i SFP zepsuliśmy, a naprawa trwała dłużej niż modernizacja polskiej armii.

Z całą jednak pewnością, o efekcie wow można powiedzieć w przypadku P 320, który nie dość, że pozwolił Sig Sauerowi wygrać przetarg na pistolety dla amerykańskiej armii, to jeszcze szturmem wziął rynek cywilny.

I wiecie co? W centrali Siga nikt nie jest tym zdziwiony. Już pierwsze reklamy dystrybuowane w prasie, nie miały litości dla konkurencji, a hasło: „Dziękujemy konkurencji za wytyczenie drogi w świecie polimerowych pistoletów. Pozwólcie, że teraz my się tym zajmiemy” dobitnie pokazuje pewność siebie konstruktorów i działu marketingu firmy.

Tak więc, jeżeli Twoja promesa jest jeszcze gorąca, a szafa na broń czeka na pierwszego lokatora, to możliwe, że ten Sig jest czymś dla Ciebie. Tak, jest bezkurkowcem. Ze wszystkimi tego faktu minusami i plusami. Ale po wyjęciu z pudełka zostawia daleko spusty SW MP, GLOCK, czy XDM. Jest również plastikowy. Plastikowy jak stary dobry trabant, ale zarazem jako jedyny pistolet na rynku umożliwia zakup całego szkieletu w 3 różnych rozmiarach.
Szkieletu, nie jakiś nakładek. Serio.

Kupujesz pistolet, a później jednym ruchem ręki wyjmujesz cały mechanizm spustowy i przekładasz go w nowy szkielet. Większy, mniejszy, albo taki sam. Czemu taki sam? No bo dobrze wiemy, że od dawna korci Cię spróbować swoich sił w stipplingu. Śmiało, teraz możesz bawić się lutownicą i wypalarką do woli. A jeżeli i tego Ci mało, to szybka wizyta na stronie sklepu grayguns.com i za parę dni możesz cieszyć się nowym kompletem sprężyn, cięższą żerdzią i językiem spustowym o innym profilu.

Sig Sauer P 320
Sig Sauer P 320

Jednym słowem, argument o tym, że tylko Glocka da się tuningować, w tej dyskusji odpada. Ale przenieśmy się na moment na zamek, który górnymi wyobleniami nawiązuje do klasycznego designu P 226, by im bliżej wylotu lufy przyjmować bardziej agresywne i nowoczesne linie. Nie zabrakło oczywiście nacięć na zamku, które znajdują się z przodu i tyłu, pomagając przy przeładowaniu broni, zależnie od preferencji ułożenia dłoni strzelca.

I co jeszcze dobrego ma nam do zaoferowania zamek? Ma dla nas najsensowniejsze przyrządy celownicze jakie można dostać na seryjnej klamce. Ładne, niewysokie tryty, które doskonale spisują się tak w dzień, jak i w nocy. Wiem, że wielu początkujących strzelców bagatelizuje temat przyrządów, ale nie można zapominać, że muszka i szczerbinka to cholernie ważny element broni.

Sig Sauer P320 w kaburze
Sig Sauer P320 w kaburze

I wcale nie najtańszy. Dobre przyrządu Trijicon, czy Truglo to poważny wydatek. Na P 320 mamy osadzone dobrze dobrane przyrządy, które sprawdzą się i przy amatorskiej tarczówce, jak i zaawansowanej dynamice. Warto to docenić, zwłaszcza kiedy porównuje się to do oferty konkurencji. P 320 sprzedawany jest w zestawie wraz z kaburą. Nie nazwałbym jej cudem projektowania użytkowego, ale trudno odmówić logiki producentowi, który wypuszczając nową broń nie zostawia klienta bez możliwości zakupu tego co nie mniej ważne niż sam pistolet.

Strzelanie z tego Siga, jak zresztą z każdego siga to czysta frajda. Precyzyjnie spasowany zamek porusza się płynnie, a sprężyna nie pozwala, by pistolet przesadnie nurkował w dół. Różne rzeczy można mówić o designie pistoletów tego brandu, ale inżynieryjnie są to zawsze przemyślane konstrukcje. Jak najlepiej zobrazować strzelanie na Sigu?

Jeżeli dasz go osobie początkującej, to wynik z Siga na tarczy będzie lepszy niż na dowolnym innym, nowym pistolecie bezkurkowym. To chyba dość dużo mówi o ergonomii, mechanice i działaniu P 320.