OGNIWO POŚREDNIE (Smith & Wesson Victory)

Dość dobrze pamiętam pierwszy raz, kiedy zetknąłem się z pistoletem Ruger Mark II. Broń ta ujęła mnie ładną sylwetką. Wydawała się wręcz ideałem kojarzonym trochę z Parabellum P 08. Niczym był skromny kaliber 22 LR i 10-nabojowy magazynek wobec poczucia zadowolenia z posiadania pistoletu o rasowym wyglądzie. Strzelanie z tej broni było przyjemnością natury estetycznej. Słaby odrzut, dobra celność – nie przeszkadzało mi nawet to, że trochę źle leżał mi w dłoniach i mało intuicyjnie się go przeładowywało. Konstrukcyjnie była to blaszanka z rurką na wierzchu. Bardzo mi się ten pistolet spodobał, wybaczałem mu wiele i miałem do niego pewną słabość, ale jak się okazało do czasu.

Pozycja Rugera wydawała się niezachwiana aż do listopada 2014 r. Wtedy to Smith & Wesson zaprezentowała nowy model pistoletu „matchowego” w kalibrze oczywiście .22 LR. Sceptycyzm na rynku amerykańskim był duży. Broń na pierwszy rzut oka była czymś pomiędzy Rugerem Mark II a High Standard M 106 Trophy, a właściwie jego pochodnej S&W Model 22 A. S&W to marka globalna, ale kojarzona głównie z rewolwerami. Jej pistolety w kalibrze .22 LR były zawsze tylko dopełnieniem oferty. Od 1997 r. w tej niszy S&W reprezentował model 22 A. Broń udana, z ciężką 140-milimetrową lufą i długą szyną montażową nad zamkiem. Względem High Standard M 106 szyna była niewątpliwym postępem, gdyż szczerbinka nie poruszała się wraz z zamkiem.

Smith&Wesson Victory
Smith&Wesson Victory

Ruger od zarania dziejów miał zamek w przeważającej części pracujący wewnątrz szkieletu. W modelach Mark chwytało się za dwa symetrycznie wystające molety na końcu zamka i przeładowywało się pistolet. Problemem była jednak cylindryczna obudowa komory zamkowej, utrudniająca montaż celownika optycznego czy kolimatora. S&W postanowił zaczerpnąć z konkurencji i stworzył Victory. Wykorzystując sprawdzony szkielet Modelu 22 A, skonstruował broń z owalną grubościenną lufą o długości 140 mm (5,5”) połączoną z prostopadłościenną komorą zamkową, zamkiem wewnątrz i dwiema wystającymi powierzchniami chwytnymi z tyłu.

Co ciekawe, lufę i komorę zamkową z zamkiem zamontowano na pojedynczą śrubę imbusową, wycofując się z zatrzasku stosowanego do Modelu 22 A. W efekcie, przy czyszczeniu, pistolet rozkładamy z wykorzystaniem klucza imbusowego przez wykręcenie dwóch śrub. Najpierw po wykręceniu pierwszej śruby oddzielamy od szkieletu zespół lufa-zamek i wysuwamy zamek. Następnie odłączenie lufy od komory zamkowej wymaga wykręcenia drugiej śruby. Możemy wtedy wyczyścić broń i przy okazji wymienić lufę na inną. W katalogu mamy do wyboru jeszcze dwie.

Smith&Wesson Victory
Smith&Wesson Victory

Jedną żebrowaną wzdłużnie z demontowanym kompensatorem, drugą z rdzeniem stalowym w obudowie z kompozytu węglowego. Obie mają przewód o długości 152,4 mm (6”) i są dostosowane do montażu tłumika dźwięku. W USA używanie tłumika jest popularne przy strzelaniu rekreacyjnym, eliminuje to konieczność korzystania ze słuchawek. U nas tłumiki są zabronione, więc zakup dość kosztownych luf nie ma sensu, tym bardziej że fabryczna lufa jest znakomita. Ewentualnie można rozważyć zakup lufy z kompensatorem, ale to już propozycja dla ambitnych. Dużo korzystniej zainwestować w szynę montażową i celownik kolimatorowy, ale i bez tego broń daje ogrom satysfakcji.

Pistolet ma kurek współpracujący z mechanizmem spustowym pojedynczego działania. Z lewej strony umieszczono bezpiecznik skrzydełkowy i dźwignię zrzutu zamka. Obie dźwignie ładnie wkomponowano w okładki chwytu. Szkielet broni jest łączony, składa się z górnej części nierdzewnej będącej bazą dla mechanizmu spustowego i kurka oraz tworzywowej – stanowiącej część chwytną z zatrzaskiem magazynka przy kabłąku spustowym. Ciekawe rozwiązanie stanowi elastomerowy (tak przypuszczam) zderzak zamka. Na końcowym etapie ruchu zamek nie uderza w stalową oporę, tylko w podatny sprężyście kawałek tworzywa. W efekcie broń ma łagodny w charakterystyce impuls odrzutu, co przy amunicji .22 LR jest wyczuwalne przez zawodowców i dzieci. Zamek zawiera sprężynę powrotną umieszczoną niesymetrycznie po lewej stronie, po prawej znajduje się mechanizm igliczny. W czole zamka umieszczono także ruchomy pazur wyciągu, a w komorze stały ekstraktor.

Pistolet jest ciężki, ale składny. Waży 1020 g przy długości całkowitej 234 mm. Chwyt ma grubość 28 mm i pewnie leży w dłoni. Wykończenie powierzchni zewnętrznych jest znakomite, natomiast sylwetkę boczną charakteryzuje nowoczesność podkreślona kontrastem czarnego matowego tworzywa chwytu z lekko satynowaną barwą stali nierdzewnej. Łagodna stylizacja, pozbawiona ostrych linii, klasyczna sylwetka oraz dominacja stali czyni z Victory broń akceptowaną zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety.

Reasumując – pistolet jest znakomity. Strzelanie z tej broni to duża przyjemność i zabawa. Sport czy rekreacja – w obu formułach strzeleckich Victory się sprawdza. Moim zdaniem S&W Victory bije Rugera Mark III na głowę. Mniej skomplikowany, bardziej składny, z łatwiejszym do uchwycenia zamkiem, a przede wszystkim jest przyjemniejszy w strzelaniu. Jak się ma do nowego Rugera Mark IV? Niestety, nie wiem. Mark IV to produkt 2016 roku i poniekąd odpowiedź na Victory. Może niebawem będzie możliwość zestawienia konkurentów. Byłoby to ciekawe.

fot. mat. prod. i m3studio

Dodaj komentarz