O tym jak przestałem udawać komandosa i nauczyłem się strzelać

O tym jak przestałem udawać komandosa i nauczyłem się strzelać

*UWAGA! TEKST ZAWIERA ELEMENTY ODDZIAŁUJĄCE BEZPOŚREDNIO LUB POŚREDNIO NA EMOCJE CZYTELNIKA

Najgorszy jest ten pierwszy raz. Czujesz się właściwie nagi. Nie masz na sobie plate carriera, opscore, rękawiczek, ani ukochanych Lowa Zephyrów. Bez bluzy mundurowej ciężko nawet dobrze doczepić rzepy o Valhalli, muzułmanach, jedzeniu świń i zaliczaniu mam kolegów. Wiem co czujesz. Nigdy nie przeżyłem tego, aż tak mocno, bo zawsze słaby byłem w udawaniu komandosa, ale wiem czym jest lęk wyjścia poza comfort zone, stworzony przez multicam i peltory z mikrofonem do komunikacji z kolegami na 25 metrowej osi.

Musisz wiedzieć jednak jedno: You can do it! Nie jesteś w tym sam. Takich ludzi jak Ty są w naszym kraju setki. Łączy Was wiele rzeczy. Macie dużą wiedzę teoretyczną o broni, sprzęcie i taktyce. Umiecie zrywać kontakt, wchodzić na hak do kawalerki i robicie spoko wymiany z użyciem worka zrzutowego. No i ubieracie się tak taktycznie (low profile) na codzień. A Wasze żony i dziewczyny troszkę się z Was podśmiewają. Dorosły chłop, a przebiera się za komandosa.

Umówmy się, że jesteśmy w tym zgodni. Opisałem Cię dobrze. Ja jestem gruby i niski. Ty udajesz kogoś kim nie jesteś i przez to utknąłeś w martwym punkcie, jeżeli chodzi o swój rozwój strzelecki.

Przeżyję twój outfit, przeżyję nawet twoje pierdolenie o tym, że zachowania z IPSC zabiją Cię na ulicy w prawdziwej walce. Przymknę oko na Twoje izraelskie przeładowania i głowę schowaną w ramiona w trakcie strzału.

Train like you fight

Realny trening. Prawdziwe sytuacje. Stres, zmęczenie, awarie, zacięcia, wymiany na ruchu. Kontakt wzrokowy z przeciwnikiem przy wymianie magazynka.

Spoko. Robię wdech, robię wydech i jakoś sobie z tym radzę kiedy o tym piszę i myślę, ile razy to widziałem. Zdanie Trenuj Tak Jak Walczysz jest najlepszym motywatorem i argumentem dla Ciebie i Twojego balu przebierańców. Oczywiście. Na codzień strzelasz w plate carrierze i chodzisz z kaburą udową. Jesteś w końcu strażnikiem internetu, a w tym roku (maj) wystrzelałeś już 200 nabojów. Grubo. No i w ramach Trenuj Tak Jak Walczysz ukończyłeś dwa kursy pracy na noktowizji, ale nadal nie wiesz jak i po co posiadać stazę i apteczkę.

Ale dobrze, zastanówmy się nad tym realnym treningiem.

IPSC to najbardziej realny trening na jaki możesz sobie pozwolić w cywilnym życiu, bez płacenia za kursy i szkolenia. Masz określone cele i tarcze, które mają być ostrzelane lub pominięte. Masz narzucone metody odnośnie wykonania zadania, a czasami masz pełną dowolność realizacji toru. Przemieszczasz się, strzelasz na ruchu, dokonujesz wymian magazynka i robisz to z każdej, ale to każdej pozycji. I masz trafiać. A wiesz co tworzy Ci stres? Tykający zegar, źle oddane strzały, które widzisz, zmęczenie po kolejnym z rzędu długim torze i maksymalne skupienie, by zrobić wszystko tak dobrze, jak tylko potrafisz.

Nagle poruszając się po torze, przestaje mieć znaczenie, żeby mieć szeroko rozstawione nogi i przeniesiony środek ciężkości do przodu. Skupiasz się na tym by widzieć przyrządy, cel, oddać precyzyjne, szybkie dwa strzały i już szukasz wzrokiem kolejnego celu. Zegar tyka, a Ty próbujesz zsynchronizować wzrok, ruch i broń. Frank Proctor, operator Delta Force, a aktualnie czołowy instruktor strzelania w USA powiedział wyraźnie i parokrotnie, że myślał, że umiał strzelać, dopóki nie wszedł w świat sportu. Tam nauczył się pracy na broni. Na broni. Nie taktyki. Ale używania tego narzędzia w trybie Formuła 1. Spróbuj przełknąć tę informację i zrozumieć: Trenuj Tak Jak Walczysz ma kilka składowych. Jedną z nich, możliwe, że dla nas najważniejszą (skoro wybrałeś pistolet, a nie walkę wręcz jako hobby), jest umiejętność strzelania. I to właśnie IPSC daje Ci szansę totalnego opanowania pracy na pistolecie. Nie skupiasz się na zacięciach, po prostu je usuwasz, przemieszczając się do kolejnego celu. Nie myślisz o przeładowaniu, bo wiesz jak zrobić je najszybciej. W każdej pozycji.

Oddajesz celne strzały, a jeżeli któryś jest chybiony, to wiesz to w tym samym momencie w którym go oddałeś. I dostrzeliwujesz. Poprawiasz to co zepsułeś.

Samuraje mieli cięcie mat, my mamy IPSC, w którym celność ma iść w parze z szybkością. Dołóż więc do swojego Train Like You Fight cegiełkę o nazwie IPSC i wykorzystaj wszystkie możliwości, jakie daje Ci ten sport w lepszym opanowaniu broni i własnego ciała.

Timer i tarcza prawdę Ci powie

JJ Racaza, wielokrotny mistrz globu i okolic w strzelaniu dynamicznym powiedział parę miesięcy temu piękne zdanie: „Jeżeli uważasz, że odruchy ze sportu, mogą mnie zabić na ulicy, to powiedz mi po której stronie pistoletu, który trzymam, chciałbyś stać w takim starciu”.

Mam okazję oglądać zawodników krajowych i zagranicznych, i z ręką na sercu, jeżeli ktoś miałby do mnie strzelać, to wolałbym, żebyś to był Ty i Twój taktyczny team, niż którykolwiek z moich kolegów z nadwagą, którzy siedzą w IPSC. Zaufaj mi. Tata Cię oszuka, mama Cię oszuka, ale timer i tarcza nie kłamie. Przelicznik punktowy w strzelaniu dynamicznym jest prosty. Masz trzy punktowane strefy na tarczy. Suma zdobytych punktów na całym torze, dzielona jest przez czas, który musiałeś poświęcić na oddanie wszystkich strzałów. Wierz mi lub nie, ale presja i skupienie na torze jest dużo większe niż ta, którą odczuwasz, kiedy Twój kolega krzyczy Ci do ucha „kontakt, kontakt” i przepycha Cię po całej osi. Możesz negocjować z tym, czy trafiłeś w tarczę Vtaca w ten czy inny kwadracik. Możesz też pałować się nad tym, jak szybko dobyłeś klamkę z kabury i oddałeś pierwszy strzał. Ale koniec końców, to w IPSC dostajesz sumę wszystkich tych składowych, powiększoną o wszystko co najfajniejsze w strzelaniu. O dynamikę, o strategię pokonywania toru, o ilość i czas wymian, czy splity między jednym, a drugim strzałem. Z timerem nie da się negocjować. Timer i przelicznik punktów weryfikuje Twoje umiejętności i Twój aktualny poziom. Jeżeli lubisz teorię, że jesteś tak dobry, jak Twoja ostatnia walka, to w tym sporcie też możesz się tego trzymać. Jesteś tak dobry, jak Twoje ostatnie zawody. Regularne starty pozwalają Ci na monitorowanie postępów, świadome zmiany w procesie treningowym i sprawiają, że broń staje się narzędziem, które robi to, co Ty chcesz. Daje to potężną pewność siebie weekendowym strzelcom, jakimi wszyscy, my cywile jesteśmy.

Zamień multicam na lajkry, by wyglądać lepiej w multicamie

Odłóżmy na moment na bok taktyczne ego i przyjmijmy za pewnik, że strzelanie dynamiczne uczy Cię rzeczy, których nie nauczysz się udając komandosa, kontraktora, ani ochroniarza.

Ale, nauczy Cię rzeczy, które poprawią jakość teatrzyku, w którym z jakiś powodów chcesz brać udział. Nauczysz się poruszać w zmiennym tempie, strzelać z każdej pozycji i zza każdej barykady, oraz będziesz obsługiwał broń bez chwili wahania. Coś jak z kursem jazdy precyzyjnej, czy na płycie poślizgowej. Tak, masz sztuczne warunki, tak auto ma rolki, a nie koła, ale końcowy efekt kursu jest taki, że jesteś lepszym kierowcą. Powtarzaj za mną: Tak, jadąc na zawody uczę się nowych rzeczy, sprawdzam swoje umiejętności i poznaje ludzi, którzy tak jak ja lubią spędzać czas na strzelnicy. Tak, staję się lepszym strzelcem, a te umiejętności mogą przydać mi się w prawdziwym życiu. Kropka.

I teraz ważne, bo wiem jakie wymówki masz tam schowane w swoim chest rigu.

Wieszak, lajkry, pedalskie ładownice, pistolety z podpórkami pod kciuk i liczenie amunicji. Zmartwię Cię. Nie potrzebujesz żadnej z tych rzeczy. Serio. Jeżeli nosisz broń na co dzień, jeżeli temat bezpieczeństwa i realizmu jest dla Ciebie najważniejszy to olej te wszystkie rzeczy.

Nosisz na co dzień glocka w kaburze kydexowej zrobionej w Combat Tools i ładownice do kompletu? No i świetnie. Masz więc wszystko czego potrzebujesz by wpaść na zawody i zaliczyć pierwszy start. A wiesz czemu, nie musisz mieć wieszaka i innych gadżetów? Bo w IPSC mierzysz się sam ze sobą. To Ty nie trafiasz, to Ty robisz zbyt wolne wymiany, to Ty guzdrasz się na torze.

Nigdy nie konkurujesz z nikim innym i nie musisz się na nic oglądać. Kończysz zawody, dostajesz wyniki. Może będziesz 10, może 50. Nieważne. Ty wiesz, czy strzeliłeś lepiej niż poprzednio. Czy jesteś potrzebuję do tego tych dodatków. Są jeszcze przede mną.

Mój pierwszy sezon w IPSC wyglądał tak, że nie oglądałem torów na których będę strzelał. Po przejściu toru nie krępuj się podejść do innego zawodnika i zapytać: ej, czemu zrobiłeś ten tor tak i tak, czemu zrobiłeś wymianę magazynka tak, a nie inaczej?
I oni Ci odpowiedzą. Serio. Nie powiedzą Ci: „bo tak robiłem w Mogadiszu”, albo „Bo tam gdzie służyłem, tak to się robi, ale to tajemnica”. Nie. Każdy (nie licząc paru tłuków, ale tacy są wszędzie) podzieli się wiedzą, bo im więcej nas strzela, tym wyższy poziom, lepsze zawody i większy fun na koniec.

Jeżeli ten tekst na początku Cię obraził, bo odnalazłeś w nim siebie, a później chociaż trochę dał Ci do myślenia i zachęcił do spróbowania swoich sił, to nie czekaj dłużej. Najlepszy początek, to po prostu przyjechać na najbliższe zawody, których jest w kraju pełno.

Spakuj klamę, przynajmniej 3 magazynki i uderzaj na oś poczuć pierwszy zastrzyk presji, kiedy timer za Twoimi plecami robi BEEEEEP.

Good luck i do zobaczenia na osi!

Dodaj komentarz