CZARNY PROCH

Ładowanie rewolweru czarnoprochowego

Przygotowanie rewolweru czarnoprochowego do strzału, czyli nabicie i załadowanie bębna jest zajęciem na pozór skomplikowanym i czasochłonnym. Na pozór, ponieważ wystarczy trochę wprawy, by czynność tę wykonywać sprawnie i szybko. Ważne, by nauczyć się kilku prostych reguł i w praktyce je stosować, a podczas pobytu na strzelnicy koncentrować się na strzelaniu zamiast na ładowaniu broni.

Załadowanie rewolweru czarnoprochowego wymaga posiadania niezbędnych składników, z których przygotowujemy ładunek, kapiszonów będących spłonkami tego ładunku, a także kilku akcesoriów pozwalających na szybkie i powtarzalne przygotowywanie oraz zabezpieczanie ładunków. Oczywiście akcesoriów ułatwiających ładowanie, odmierzanie objętościowe i wagowe, nakładanie kapiszonów itp. jest bardzo wiele i warto się w nie zaopatrzyć, ale tym razem opisujemy to, co niezbędne, by załadować broń i oddać strzał z rewolweru CP.

Reguła kolejności
W przypadku broni CP kluczową kwestią jest przestrzeganie kolejności, w jakiej ładujemy broń. Zawsze najpierw wsypujemy miarkę prochu, potem wsypujemy lub nakładamy przybitkę, następnie ładujemy kulę. Na tę kolejność należy zawsze zwracać uwagę i paradoksalnie – tym bardziej, im mamy więcej wprawy w ładowaniu. Wykonując czynności niemal automatycznie można pomylić kolejność i wsypać przybitkę zamiast prochu, a wtedy niewypał gotowy i czeka nas oczyszczenie komory bębna. Dopiero mając załadowane komory zasmarowujemy je od czoła bębna.

Teraz najważniejsze: dopiero po tym, gdy zasmarowaliśmy komory i bęben jest już umieszczony w rewolwerze (np. po ładowaniu w prasce), zakładamy kapiszony na kominki. Zawsze na końcu procesu ładowania!

W momencie założenia pierwszego kapiszonu nasza broń jest nie tylko nabita, ale też załadowana – gotowa do strzału. Teraz nie wolno nam już odłożyć broni. Cały czas musimy mieć z nią kontakt, a lufa w żadnym razie nie może być zwrócona w innym kierunku niż w stronę kulochwytu. Dopiero po wystrzeleniu wszystkich komór broń znów jest rozładowana.

PROCH

proch czarny
proch czarny

W strzelectwie korzystamy WYŁĄCZNIE z prochu czarnego produkowanego przemysłowo. Tylko taki proch pozwala zachować bezpieczeństwo i powtarzalność strzałów. Naważka, od jakiej należy zaczynać, to około 1 g (objętość łuski 9 mm para), tzw. naważka tarczowa. Ważne, by proch przechowywać w pojemnikach antystatycznych. Podobnie należy proch odmierzać i dozować.

PRZYBITKA

przybitka
przybitka

Przybitka pozwala lepiej ubić ładunek prochowy (czarny proch nie lubi powietrza) oraz izoluje proch od otoczenia, a przelatując po wystrzale czyści lufę. Ważne jest jeszcze inne zadanie przybitki: odpowiednie wypełnienie komór bębna. Należy robić tak, by po wprasowaniu kula znajdowała się pod czołem bębna, ale nie głęboko w komorze. Dlatego stosując naważkę prochu około 1 g przybitka musi wypełnić około połowy objętości komory. Przybitki filcowe, proste w stosowaniu, tego jednak nie zapewnią. Dlatego najlepszą przybitką są kasze: manna lub kukurydziana.

KULA

kule ołowiane
kule ołowiane

W rewolwerach CP strzelamy z kul nadkalibrowych. Dla kalibru .44 będą to więc np. kule .451, .454, .457, a dla .36: .375, .378, .380. Mimo tego samego kalibru lufy, lepiej z komorami bębna mogą współpracować różne rozmiary kul (stąd kilka rozmiarów kul dla tych samych kalibrów broni). Podczas ładowania po wbiciu kuli powinna zostać tzw. obrączka – pierścień ściętego przez krawędzie komory ołowiu. Jeśli kula zbyt łatwo wchodzi do komory lub na przykład cofa się wraz z pobojczykiem, znaczy to, że ma zbyt małą średnicę.

KAPISZON

kapiszony
kapiszony

Kapiszony, czyli spłonki, odpalają po uderzeniu kurka. Są także wrażliwe na iskry, dlatego nie należy strzelać w pobliżu otwartego pudełka z kapiszonami. Produkowane są w różnych średnicach. Najpopularniejsze to 4.0 i 4.7. I one właśnie nadają się do rewolwerów, pistoletów i sztucerów. Muszą być suche i dobrze (do końca) wciśnięte na kominki. Problem z kapiszonami to ich mały rozmiar, przez co trudno się je ładuje. Dlatego warto zaopatrzyć się w kapiszonowniki, które ułatwiają zakładanie spłonek na kominki. Kapiszony zakładamy na samym końcu. To ostatnia czynność bezpośrednio przed strzelaniem.

SMAR

smar
smar

Warto stosować specjalnie do tego celu stworzone smary gotowe, albo korzystać z tzw. mazideł, czyli smarów na bazie naturalnych składników stosowanych oryginalnie w epoce CP. Są to wosk pszczeli, oliwa, tłuszcz roślinny.

Jak ładować rewolwer czarnoprochowy?

ładowanie rewolweru CP
ładowanie rewolweru CP

Przed ładowaniem kurek ustawiamy w pozycji bezpiecznej i sprawdzamy, czy pobojczyk działa (wchodzi w komory po odpowiednim ustawieniu bębna). Należy także popatrzeć w komory, czy nie ma w nich czegoś, co mogłoby przytkać od wewnątrz kominki. Często zdarza się, że w komorach pływa sporo oleju. Zwłaszcza początkujący strzelcy CP tak bardzo dbają o zakonserwowanie broni, że na strzelnicy bęben wręcz ocieka. Duża porcja oleju może spowodować zawilgocenie prochu, zatkanie kominka i w końcu niewypał. Dlatego przed ładowaniem komory powinny być suche. Kula położona na komorę nie ma prawa do niej wpaść. Jeśli wchodzi bez żadnego oporu, ma zbyt małą średnicę.

ładowanie rewolweru czarnoprochowego
ładowanie rewolweru czarnoprochowego

Po wsypaniu naważki prochu i miarki przybitki na komorę kładziemy kulę. Przekręcając bębnem umieszczamy ładowaną komorę w osi ze stemplem pobojczyka. Odpinamy ramię pobojczyka od lufy i wprasowujemy kulę w komorę. Docelowo warto wyposażyć się
w praskę do ładowania bębna. Jest ona niezbędna dla posiadaczy replik colta peacemakera – nie ma pobojczyka. Jeśli kula jednak wystaje ponad czoło bębna, należy bęben wyjąć i wystającą część kuli ściąć ostrym płaskim scyzorykiem. By tego uniknąć,
nigdy nie należy sypać pod korek. Po wsypaniu prochu i przybitki musi zostać przestrzeń dla kuli na tyle duża, by schowała się w komorze.

ładowanie CP
ładowanie CP

Komora po komorze powtarzamy czynności, aż załadujemy bęben. Jeśli okazało się, że kule wchodzą za płytko, sypiemy mniej przybitki i odwrotnie, jeśli zbyt głęboko, stopniowo zwiększamy jej ilość. W rezultacie, kiedy uzyskamy optymalną głębokość, na jaką wchodzi kula, uzyskujemy objętość przybitki, którą od teraz będziemy już stale bez obaw dozować. Po zakończeniu ładowania podpinamy ramię pobojczyka pod lufą.

smarowanie komór rewolwer CP
smarowanie komór rewolwer CP

Kolejnym krokiem jest zasmarowanie komór. Należy nie przesadzać z ilością smaru. Ma on spełniać swoje zadanie i wystarczy go naprawdę niewiele w komorach. Czoło bębna powinno być od niego wolne. Przy strzale nadmiar smaru i tak od wstrząśnienia wyleci i ochlapie rewolwer, a dodatkowo będzie chlapał na boki, gdyż wydmuchają go gazy uchodzące szczeliną między bębnem a lufą. Smarowanie w strzelectwie czarnoprochowym jest bardzo istotne. W przypadku rewolwerów zasmarowujemy komory z dwóch powodów. Pierwszy, to odseparowanie od siebie ładunków w sąsiadujących komorach tak, by odpalenie jednej nie inicjowało innych. Drugi to smarowanie lufy podczas strzału.

broń czarnoprochowa - nakładanie kapiszonów
broń czarnoprochowa – nakładanie kapiszonów

Dopiero teraz nakładamy kapiszony. Jeśli wchodzą ciasno na kominki, trzeba je dobrze docisnąć. Palcami nie odpalimy kapiszona. Jeśli wchodzą bardzo luźno, warto przed założeniem na kominek lekko ścisnąć ścianki kapiszona. Bardzo luźne kapiszony na kominkach po pierwszym strzale spadną z nich od wstrząsu. Zakładamy zawsze tyle kapiszonów, ile mamy załadowanych komór. Jeśli chcemy strzelić raz, ładujemy jedną komorę. Zabezpieczają one bowiem ładunki od tylnej strony bębna, tak jak smar od przodu. Kapiszony zakładamy zawsze na rewolwerze z lufą skierowaną w kierunku kulochwytu. Nie przerywamy tej czynności, nie odkładamy częściowo załadowanej broni. Po założeniu kapiszonów możemy już tylko strzelać…

Reguła powtarzalności
Kluczową sprawą jest powtarzalność strzałów. To znaczy, by za każdym razem strzelać z taką samą energią wylotową pocisku. Inaczej na tarczy przestrzeliny będą nam układać się w pionie raz wyżej, raz niżej w zależności od energii strzału (oczywiście pomijamy tu podstawową przyczynę – błędy strzelca). Uzyskuje się to, odmierzając te same porcje prochu do każdej komory bębna. Te miarki, czyli naważki, porcjujemy wykorzystując np. łuski lub w przypadku prochownicy odpowiednie końcówki. Czarny proch przemysłowy ma określoną granulację i metoda objętościowa w pełni wystarcza.

Naważka na początek to z reguły ok. 1 g CP (dla kalibru .44, a dla .36 z reguły trochę mniej). To mniej więcej wypełniona łuska 9 mm PARA. Później metodą prób i błędów każdy dobiera swoją optymalną naważkę (z reguły nieco więcej lub mniej, ale to „nieco” czasami jest istotne).

Po wsypaniu naważki prochu, czas na przybitkę. Pozwala ona na lepsze sprasowanie prochu w komorze, izoluje proch i pozwala tak wypełnić komorę bębna, by wprasowana w nią kula jak najszybciej po inicjacji ładunku znalazła się w lufie. Dlatego przybitka z kaszy ma przewagę nad przybitkami filcu – pozwala tak dobrać jej objętość, by kula po sprasowaniu znajdowała się o około milimetra, dwóch pod czołem bębna. Przy naważce jednej łuski prochu warto wsypać na początek 1,5 łuski kaszy. Późnej dobrać tak objętość, by kule były tuż pod czołem bębna.

Reguła bezpieczeństwa
Mając nabite komory bębna zasmarowujemy je smarem. Pozwala to odizolować poszczególne ładunki od siebie i zapobiega odpaleniu więcej niż jednej komory przy strzale. Dodatkowo z każdym strzałem uzyskujemy smarowanie lufy. To w przypadku broni czarnoprochowej bardzo ważne, ponieważ osady z prochu wypełniają szybko lufę i spada powtarzalność oraz celność strzałów. Dzięki smarowaniu i czyszczeniu lufy przez wylatującą przybitkę oddanie kilkudziesięciu powtarzalnych strzałów po kolei nie stanowi problemu.

Dodaj komentarz